Marka Van Rysel do tej pory była zarezerwowana dla najlepszych rozwiązań szosowych i to takich, które spokojnie można było oglądać w protourowym peletonie. Najwyższe modele gravelowe, karbonowe, kojarzone były z nazwą Riverside. Teraz Van Rysel wkracza również w gałąź graveli. My prezentujemy wersję aluminiową, ale obecnie można kupić również karbonowe.

Rozsądny wybór
Decathlon wie, że najlepszy marketing robią zawodowcy na ich rowerach. Dlatego są oni widoczni na szosach. Są też widoczni w MTB, gdzie wymagania są olbrzymie i chyba stworzenie wyścigowego MTB zajęło Francuzom najwięcej czasu. Opłacało się, ponieważ mają już wygrane w Pucharze Świata.
Najdroższe rowery to głównie marketing i prezentacja wysokich możliwości i jakości firmy. Największe słupki w excelu generują zapewne rowery tańsze. Super jednak, że każdy z nas może kupić te najlepsze i to w bardzo korzystnym stosunku cena jakość. Vanr Rysel GRVL wydaje się być takim miksem koncepcji. Świetny rower, ale nie najlepszy na jaki stać firmę. Tutaj chodziło o model na dobrych komponentach, ale zamkniętych w aluminiowej ramie z nastawieniem na dobra cenę.
Regularna cena dla prezentowanego modelu to 6200 zł. Obecnie, na czas tworzenia tego materiału, czyli przed wakacjami, mamy dodatkowy rabat – blisko 1000zł. upustu. Mówimy tutaj o gravelu postawionym na 12 rzędowym GRXie z karbonowym widelcem. Czyli więcej niż można oczekiwać od roweru za taką cenę, a jeśli myślimy o swoim pierwszym gravelu, to więcej niż dobra propozycja.
Rama i geometria
Testowany przez nas model jest w rozmiarze L. Ja mam 180 wzrostu i patrząc na rozmiarówkę mogłem wybrać M i L. Zdecydowanie nie żałuję większego rozmiaru. Powiem więcej, wydaje się być idealnie skrojony pod moje preferencje. Na Van Ryselu nie jestem na pewno wyciągnięty tak, jak na moim prywatnym Rondo. Jest bardziej wygodnie, ale ze sportowym charakterem. Po pierwszych kilometrach wydawało mi się, że pozycja jest zbyt wyprostowana, później było już idealnie. Rozmiar M zdecydowanie nie dla mnie, ale jeśli ktoś z was rozważa zakup i preferuje bardziej wyprostowaną pozycję, wówczas warto wziąć mniejszy. Oczywiście jeśli jesteście na granicy rozmiarów.




Rower wykonany jest też bardzo elegancko. Cały czarny, błyszczący z nierzucającymi się w oczy napisami i bez nadmiaru gwintów. Kable są schowane w dolnej rurze ramy. Co prawda jak zobaczyłem od spodu prowadzenie linki po plastikowym ślizgu, to przez chwile miałem źle wspomnienia, ale okazało się, że jest to tylko prowadzenie do przedniej przerzutki. To rozwiązanie zawsze źle wpływało na precyzje działania tylnej, gdzie skok linki jest dużo mniejszy a w tej części ramy potrafimy zebrać trochę brudu. Na przednią takiego wpływu już nie ma, zwłaszcza dwubiegowej.
Wrażenia z jazdy na Van Ryselu są bardzo przyjemne. Głównie za sprawą geometrii, która pozwalała mi na wygodna jazdę, ale nie czułem się na tym rowerze jak totalny amator. Odpowiednie wyciagnięcie, ale i idealny zasięg. W dolnym chwycie również jest wygodnie i znacznie wyżej niż w bardziej radykalnych rozwiązaniach
Napęd
Napęd jest największym magnesem w całym rowerze. Pełny GRX 2×12. Oczywiście wolałbym 1×12, ale wiem, że w takiej konfiguracji rower robi się jeszcze bardziej uniwersalny dla większego grona osób. O precyzji działania, ergonomii i jakości GRXa wspominałem już nie raz. Dla mnie to wzór do naśladowania. Zaskoczyły mnie hamulce, które od startu działały dużo lepiej niż moje GRXy z prywatnego gravela. Hample nie potrzebowały dotarcia. Od początku idealna modulacja i duża siła. Być może jest to sygnał dla mnie, że warto pierwszy raz w historii Rondo przelać olej.




Zestaw przełożeń z 2rzędową korbą sprawia, że rower nadaje się wszędzie. Mała koronka w korbie 30, pozwoli nam wyjechać wszędzie, zwłaszcza że rower nie jest ciężki i z pedałami wazy ok 11kg. Producenci dla rozmiaru M podają 10.6, oczywiście bez pedałów. Do tego 12 rzędowa kaseta 11-36. Dla 2 blatów to dobry wybór i daje ciaśniej zestopniowana kasetę. Osobiście wolałbym 12 rzędowe 11-42, ale w zestawie z jedna tarczą 42. Marzy mi się właśnie taka 12 od GRXa, najlepiej w najnowszym wydaniu Di2, nie tym pośrednim, tylko pełnoprawnym.
Z jednej strony rozumiem 2 tarcze w korbie, a z drugiej mam mieszane uczucia. Prywatnie w zestawie 42 i kaseta 11-36, najmniejsze dwie koronki kasety są bardzo rzadko używane. Jeśli w Van Ryselu duża tarcza to 46, to nie trudno się domyślić, że większość płaskich terenów ogarniam na środkowej części kasety. Te dolne pozostają tylko na dokręcanie na solidnych zjazdach albo ktoś ma mega mocne nogi.
Opony
Pierwszy raz miałem możliwość sprawdzić opony Continetal Terra Trail. Brawo dla producenta, że nie oszczędzał na tym bardzo ważnym elemencie każdego gravela i brawo, że mamy opony nadające się do jazdy w terenie, a nie tylko po asfaltach. Moje doświadczenie gravelowe nie jest tak duże jak to związane z MTB, ale wiem już na pewno jedno, pod moje preferencje, potrzebuje opony terenowe i ostatni wybór Tufo Swampero, okazał się strzałem w dziesiątkę.



Terra Trail czuć że wykonane są z bardziej miękkiej mieszanki gumy. Czuć i słychać, ponieważ jak wjechałem na skalisty odcinek to dźwięki były jak na parkietach NBA. Czuć tez na asfaltach, gdzie teren bardziej nas przytrzymuje, pomimo tego, że bieżnik jest niski, taki typowy na szuter. Przyczepność w oponach jednak trzeba brać za plus – zawsze, a odpowiedni dobór opon w gravelu, to klucz do przyjemnej i efektywnej jazdy.
Szerokość Conti też została dobrana perfekcyjnie. Są obozy, dla których opona gravelowa im szersza tym lepsza. Ja myślę, że 40, czyli taka jak jest tutaj, wystarcza i pewnie jest też najbardziej uniwersalna, zwłaszcza że obręcze maja szerokość wewnętrzna 19mm. Wizualnie wyglądają na dużo szersze.
Czuje też lekki niedosyt, ponieważ na pewno nie wykorzystałem i nie sprawdziłem opon na 100%. Związane jest to z doborem ciśnienia. Rower jest postawiony na dętkach, więc w obawie przed dobiciami stosowałem wyższe ciśnienie. Tutaj jest jeszcze spore pole do manewru i sprawdzenia idealnej przyczepności.
Film i zdjęcia: http://www.peesmovie.pl