MtbCrossMaraton Kielce. Relacja

MtbCrossMaratonowe TOP 3 nie jest już takie oczywiste. Trasa w Kielcach w porównaniu z poprzednią edycją nie zmieniła się aż tak drastycznie, ale zmiany zaproponowane przez organizatora poszły w stronę perfekcji. Obecna wersja trasy jest tak kompletna, że zaczynam się zastanawiać czy nawet nie jest to lepsza trasa niż ta w Miedzienej Górze.

Ostatni dzwonek

Organizatorzy idealnie wstrzelili się z terminem kieleckiej ściganki. Pogoda była bardzo dynamiczna. Najpierw straszyli upałami, później gwałtownymi opadami, a wszystko jednak bezpiecznie ominęło trasę w Kielcach. Patrząc na prognozę na następny weekend można śmiało powiedzieć, że czas na organizację tak wymagającej rundy to ostatni dzwonek. Osobiście nie wyobrażam sobie jazdy w Kielcach przy temperaturach przekraczających 30 stopni. I tak, jak na moje standardy, wolałbym pogodę z sezonu 2025.

Nie ma jednak na co narzekać. Bufety były jak zwykle dobrze zaopatrzone i jak rzadko kiedy, skorzystałem z każdej okazji żeby się nie odwodnić. Pomimo tego, że pogoda trochę nas oszczędziła i całe ściganie odbywało się w leśnym cieniu drzew, to i tak powietrze było gęste.

Klasyk

Równo o 11, najdłuższe dystanse ruszyły na trasę. Start zawodów po raz kolejny zmienił lokalizację, która już kiedyś była grana na zawodach w Kielcach. Niewiele to zmieniło w pierwszych kilometrach trasy, które są bardzo bezpieczne, szerokie i odpowiednio selektywne. Selekcja zaczyna się już na pierwszym podjeździe przy wyciągu. Kto ma tam odpowiednio dużo mocy, spokojnie może skorygować nawet nienajlepszy start lub ustawienie w sektorze.

Dalsza część trasy, to już klasyczne, interwałowe, kieleckie ściganie. Już w pierwszej części trasy można było dostrzec nowe odcinki, które pewnie jeszcze potrzebują trochę czasu żeby zostać pełnoprawną ścieżką, ale jechało się to znakomicie.

Na trasie zastanawiałęm się ile razy mijaliśmy już wielką antenę na szczycie góry, ale co najmniej trzy. Już pomału traciłem rachubę i zastanawiałem się, czy to ta sama antena atakowana z każdego możliwego kierunku. Nie zmienia to faktu, że minięcie anteny zapowiadało dobry zjazd i za każdym razem dokładnie tak było.

Magiczny trawers

Prawdziwa magia nowych odcinków zaczęła się około trzydziestego kilometra. To wtedy wjechaliśmy na techniczny i dość świeżo podkopany trawers. Nie było łatwo, ponieważ grząski teren mocno przytrzymywał koło, a do tego trzeba było walczyć o utrzymanie równowagi. Myślę, że jeśli ten teren dobrze się ujeździ, to będzie to kawał dobrej ścieżki, głównie ze względu na techniczny charakter. Niektóre nawroty niestety trzeba było podprowadzić, ale kiedyś to wszystko będzie przejezdne. Nie pamiętam dokładnie, ale przypuszczam, że w tym punkcie trasy na liczniku mieliśmy już ponad tysiąc pionu. Przy odpowiednim zmęczeniu ten odcinek dawał mocno po łydkach, ale jednocześnie dawał olbrzymią satysfakcję.

Nie tak prosto…do mety

Reszta trasy wydaje się znajoma. W tym roku nawet pofalowana, piaszczysta sekcja nie przeszkadzała mi aż tak. Ogólnie jestem bardzo zaskoczony moją dyspozycją w trudnych dla mnie warunkach. Nienawidzę upałów, duchoty i wiem, że w takich warunkach tracę wiele z mocy, którą dysponuję. Tym razem wyszło całkiem nieźle, choć na pierwszych kilometrach twarz mi się gotowała i patrząc na reakcję kumpli z teamu, chyba ciśnienie się utrzymało długo po przekroczeniu linii mety.

A wjazd na metę nie dla wszystkich był tak oczywisty. Wiem, że to moja wina, ale trochę zabłądziłem. Ostatni zjazd zaczynałem za kumplem z teamu, ale już płaski dojazd do mety tak pomieszałem, jadąc zapewne na pamięć, że wylądowałem z przeciwnej strony niż powinienem wjechać na metę. Na tych manewrach straciłem ponad minutę i jedno miejsce w GC. W Kielcach trzeba utrzymywać koncentrację cały czas. Nawet Andrzej Kruszec pouczył mnie na koniec: „nie wiem, ile razy ty dzisiaj przestrzeliłeś zakręt”. Faktycznie jazda za nim chyba szła mi nieco lepiej. Czasami zdecydowanie za mocno koncentruje się na bieżniku przedniego koła.

Organizatorzy – to był kawał dobrej trasy, która realnie walczy o miano najlepszej rundy w tym sezonie. Wszystkie opinie osób na mecie były w tym samym tonie. Tutaj mogłyby się odbywać mistrzowskie imprezy, a liczba wariantów trasy jest bardzo wysoka.

Wyniki: https://www.mtbcross.pl/wynikiZawodow

Zdjęcia: Patryk Ptak MtbCrossMaraton

Komentowanie jest wyłączone.