Puchar Świata. Vallnord Pal Arinsal

Zaczęliśmy w lecie a skończyliśmy zimą. Tak można podsumować tegoroczną rywalizację w Vallnord. Warunki pogodowe względem piątkowej rywalizacji w XCC zmieniły się o 180 stopni, a dokładnie to o 20 stopni Celsjusza. Do tej pory myślałem, że takie zmiany to domena polskiego klimatu, wygląda na to, że są jeszcze miejsca na świecie z równie dynamiczną pogodą, a jeździć przecież trzeba!

Ferrari wśród rowerów

To był bardzo udany weekend dla ekipy Thomus Maxon. Zaczęło się od powrotu do doskonałej dyspozycji ze strony Alessandry Keller, która pewnie wygrała piątkowy wyścig XCC. W wyścigu głównym mocno walczyła o wygraną i na drodze do kolejnej wygranej stanęła jeszcze lepsza dyspozycja Mony Mitterwallner. Alessandra może mieć bardzo dobrą końcówkę sezonu. Widać, że forma szykowana na Mistrzostwa Świata jest i co więcej, z każdym tygodniem może to wyglądać coraz lepiej. 

Do świetnych wyników Alessandry dostosowała się również reszta ekipy. Oczywiście największy triumf zaliczył Fluckiger, o czym piszemy poniżej. Z bardzo dobrej strony po raz kolejny pokazał się Lars Forster, który ten sezon zaliczy do najlepszych w swojej karierze. W Vallnord pojechał solidne zawody, kończąc rywalizację na szóstym miejscu. Nawet najmłodszy z całej ekipy, wielki talent – Vital Albin, dojechał na mecie zamykając pierwszą dziesiątkę. Był bardzo mocny i dobrze radził sobie z trudami mokrej trasy. W końcówce zabrakło wytrzymałości lub doświadczenia.

Błotny potwór

Trudno sobie wyobrazić lepsze warunki do wygrania zawodów przez Fluckigera niż te, które były podczas niedzielnej rywalizacji w Vallnord. No mogłoby być więcej błota, ale oczywiście kamieniste podłoże na to nie pozwala. Z przewagi jaki daje teren, dobrze zdawał sobie sprawę również Mathias. Tym razem nie rozpoczął rywalizacji asekuracyjnie. Już na pierwszym okrążeniu ruszył za wybitnie mocnym Schawrzbauerem, a utrzymać koło Niemcowi jest sporym wyzwaniem, zwłaszcza w pierwszej fazie wyścigu. Nie minęło wiele kilometrów i Szwajcar postanowił rozegrać zawody na solo. Narzucał bardzo wysokie tempo, systematycznie zwiększając przewagę nad rywalami, którzy mieli swoje wzloty i upadki. Ostatnie dwa okrążenia były bardzo nerwowe i wydawało się, że niemal pewną wygraną, może zgarnąć rozpędzony w końcówce Thomas Griot.

Francuz pojechał bardzo dobry wyścig, potwierdzając wysoką formę w tym sezonie. Dzięki niemu, mieliśmy spore emocje, których Fluckiger na pewno wolałby nie mieć. Wygrana Szwajcara po dłuższej przerwie, którą zabrał mu Covid i wyjaśnione już sprawy dopingowe, smakowała wybornie. Możliwe, że podobnie jak w przypadku Keller, może to być zapowiedzią bardzo dobrej końcówki sezonu.

Demony Schwarzbauera

Co jeszcze musi zrobić Luca Schwarzbauer, żeby wygrywać zawody XCO? Osobiście bardzo lubię oglądać tego zawodnika w akcji. Zawsze zostawia na trasie wszystkie siły jakimi dysponuje danego dnia. Jest niezwykle mocny co oczywiście widać na niemal każdym wyścigu XCC. Wciąż jednak brakuje czegoś, co pozwoliłoby mu na jeszcze lepsze rezultaty na długim dystansie. 

Wydaje mi się, że powinien podglądać sposób jazdy Samuela Gaze. Nowozelandczyk, zmienił taktykę na wyścig główny i obecnie zaczyna wolniej, albo po prostu swoim, ale mocnym tempem. Im bliżej mety, tym mocniej się rozpędza, co najlepiej zaprezentował zdobywając srebrny medal na Mistrzostwach Świata w Glasgow. Patrząc na to, że obydwaj zawodnicy mają podobną moc i budowę ciała, może to być odpowiednia taktyka na rywalizację XCO. 

Powrót Colombo

Naprawdę długo trzeba było czekać na powrót Filippo Colombo do rywalizacji. Wciąż jest on wielką nadzieją Szwajcarów, na kontynuację sukcesów podobnych do tych, które wciąż osiąga Nino Schurter. Ma on za sobą już ściganie w nieco mniej prestiżowej rywalizacji na własnej ziemi. W Pucharze Szwajcarii musiał uznać wyższość Antona Coopera, przegrywając rywalizację na ostatniej prostej. Wiadomo było, że nie stać go jeszcze na takie wyniki, jakie osiągał przed kontuzją. W Andorze ukończył rywalizację na dwudziestym szóstym miejscu,  zaraz za plecami Bartka Wawaka i będącego w świetnej formie Victora Koretzkyego. W tym sezonie nie spodziewam się lepszych wyników w wykonaniu Colombo, ale dobrze widzieć go znowu na trasach Pucharu Świata i oby nie wsiadał znowu na rower szosowy.

Ile można czekać?

To, że Mona Mitterwallner jest wielkim talentem wiemy od kilku sezonów. Wiele razy była już bliska wygranej, ale zawsze brakowało czasu. Młoda Austriaczka jest typem długodystansowca. Widać to po jej wynikach w maratonach i niedawnym tytule Mistrzyni Świata, właśnie w rywalizacji maratończyków. Najgorzej wypada zawsze w XCC. Dwadzieścia minut jazdy na pełnym gazie, to zdecydowanie nie jej bajka. Ponad godzinna rywalizacja w XCO, też do tej pory była za krótka.

Mona zawsze dużo odrabia na dystansie i tam gdzie rywalki już jadą na totalnym wycieńczeniu. Jest też bardzo dobra na podjazdach a tego w Vallnord nie brakowało. Trochę taka austriacka pogoda i odpowiednia charakterystyka trasy, złożyły się na jej pierwszą wygraną w Pucharze Świata. Było to dla niej bardzo emocjonalne zwycięstwo, ponieważ zdaje sobie też sprawę, że okazji do wygranej w jej karierze nie brakowało. Możliwe, że innym młodym zawodniczkom wygrywanie przyszło łatwiej. Loana Lecomte, Puck Pieterse, wydaje się, że te młode zawodniczki miały łatwiej, ale może właśnie Mona dopiero się rozkręca…

Liderzy dają fory

Wszystko wskazuje na to, że o wygraną w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, powalczymy do ostatnich zawodów. W Vallnord ze słabszej strony zaprezentowali się faworyci. Osobiście liczyłem na więcej ze strony Puck. W końcu to są warunki, które zna jak nikt inny na trasie. Ściga się głównie zimą, ale też dwa tysiące metrów niżej, co może mieć znaczenie. Walka o białą koszulkę lidera klasyfikacji generalnej jest wciąż otwarta. Największe rywalki, to na tę chwilę: Pauline Ferrand Prevot oraz Alessandra Keller.

Szczęścia zabrakło Nino Schurterowi. Szwajcar nie nastawiał się na wygraną i z rozbrajającą szczerością przyznał to w przedstartowym wywiadzie. Nino od dłuższego czasu jeździ bez presji, ale to urodzony zwycięzca i nigdy łatwo skóry nie sprzeda. W Vallnord dodatkowo w osiągnięciu dobrego wyniku przeszkodził mu defekt tylnego koła, już w pierwszej fazie ścigania. Ile się dało tyle nadrobił, reszta zawodników tego dnia dużo lepiej radziła sobie z wysokością na której odbywało się ściganie oraz z zimową pogodą. W klasyfikacji generalnej mężczyzn jest bardzo ciasno i na dziś o wygraną walczy czwórka zawodników w tym uskrzydlony wygraną – Mathias Fluckiger.

Wyniki: https://mtbdata.com/comp/uci-mtb-world-cup-xcoxccdhi-25-aug-27-aug-2023-vallnord-pal-arinsal/results

Komentowanie jest wyłączone.