MtbCrossMaraton Suchedniów. Relacja

Kolejnym przystankiem w tegorocznych zmaganiach MtbCrossMaratonu był Suchedniów. Na papierze trasa prezentowała się na mało wymagającą, ze względu na niewielkie przewyższenia terenu. Pierwsza myśl, jaka mi przychodziła do głowy, to powtórka ze Starachowic. Jak się później okazało, nieco się myliłem.

Ślisko

Trasa przebiegała po pięknych, gęstych lasach z mnóstwem zakrętów i niespodzianek czyhających na kolarzy pod wieloma kałużami, oraz na zjazdach wypełnionych mnóstwem śliskich kolein. Pogoda, która w dniu wyścigu była wręcz idealna, nieco wcześniej pozostawiła po sobie ślad w postaci wielu mokrych i śliskich odcinków. Przekonałem się o tym na własnej skórze, gdy jedna z kolein wciągnęła mi przednie koło i wyhamowałem barkiem tuż obok roweru. Takich odcinków nie brakowało i po raz kolejny można powiedzieć, że trasa może wydawać się łatwa, ale to ostatecznie pogoda zdecyduje jaka faktycznie będzie. Taki scenariusz lubi się powtarzać, zwłaszcza że w tym roku mamy bardzo dynamiczną pogodę, która sprzyja takim zjawiskom.

Pomimo nieplanowanych utrudnień na trasie, cała pętla zgodnie z oczekiwaniem okazała się bardzo szybka. Najlepszy wynik ze średniego dystansu, na którym startowałem, to blisko dwie godziny. Najlepsi z Mastera, pokonali rozszerzoną rundę w godzinę dłużej. Przy takich średnich prędkościach, nie ma miejsca na pomyłki.

Selekcja

Trasa układała się mało selektywnie. Pierwszy podjazd nie był na tyle trudny, żeby ustawić stawkę na dalsze kilometry. Wszyscy też ruszyli na trasę z pełnym akumulatorem, a taki podjazd nie był w stanie jeszcze go rozładować. Wyprzedzanie nie należało do łatwych, ze względu na wąskie ścieżki. Często podejmując takie ryzyko, można było wpaść w trudny teren, który raczej spowalniał atak. To zawsze duży dylemat. Wyprzedzać i tracić mnóstwo sił, ryzykując jazdę po dużo bardziej niepewnym i grząskim terenie, czy zaczekać na szersze odcinki, ale tracić cenny czas.

W przeciwieństwie do Starachowic, nie było długich szutrowych odcinków, w których tworzyły się grupy osiągające duże prędkości. Wyjątkiem była sama końcówka, która pozwoliła w wysokim tempie dojechać do mety. Brak wymagających singli i technicznych podjazdów, wypełniły wyboiste ścieżki w gąszczu drzew, które również dostarczyły wielu pozytywnych wrażeń. Na mecie często było słychać opinie w stylu: „myślałem, że będzie łatwiej”. Takie opinie, to najlepsza rekomendacja, że nowa trasa się sprawdziła.

Dla mnie była dobrym wejściem w ostatnią fazę tego sezonu. Patrząc na frekwencję, możliwe że wielu z was myśli podobnie. Wynik oceniam pozytywnie. Zmieściłem się w TOP10 Open, zmieściłem się w TOP3 M3. Jest dobrze. Następna stacja to Miedziana Góra, która niezmiennie od wielu sezonów weryfikuje, kto czuje się mocny na podjazdach. Trasa nietypowa, ponieważ poprowadzona na 20-kilometrowej pętli, na którą chce się wracać co rok.

Wyniki: https://www.mtbcross.pl/wynikiZawodow

Komentowanie jest wyłączone.