MtbCrossMaraton Miedziana Góra. Relacja

Dobrze było wrócić na taką trasę jak ta w Miedzianej Górze. Legendarna pętla nie chce się znudzić, ale ten rok był wyjątkowy. Po pierwsze temperatura trochę nas zagotowała, nawet pomimo tego, że statystyki z licznika pokazały, że nie było aż tak gorąco. Po drugie, zabłądziliśmy na trasie, na której jest to dużą sztuką.

To był test

Miałem duże obawy. Nigdy na trasie w Miedzianej Górze nie jechałem przy tak wysokiej temperaturze, a jest to taka trasa, że trudno się oszczędzać. Pełna moc od startu do mety. Przedstartowa rozgrzewka trochę wyjaśniła. Były miejsca w lesie, w których było przyjemnie chłodno. Były też takie, które znajdowały się niemal w innej strefie klimatycznej. Ale ogólnie ta cała napinka na pogodę nie miała większego sensu. Cała trasa prowadzi w lesie, więc jedziemy pod parasolem. Jedyne zmartwienie stanowił słynny podjazd pod stok narciarski. Tutaj Kamil szybko wyjaśnił, stoki zazwyczaj powstają na takich częściach góry, żeby tego słońca dochodziło jak najmniej i tak też było.

Pierwsza linia

Chyba pierwszy raz na MtbCrossMaraton udało mi się ustawić niemal w pierwszej linii startowej. Szybko zostałem jednak wyjaśniony, że to nie ma większego znaczenia. No może faktycznie miałem trochę mniej do wyprzedzania, ale i tak na samym dojeździe do lasu zgubiłem wiele pozycji, taki to już mój zwyczaj. W Miedzianej całe szczęście jest gdzie wyprzedzać niemal na całej trasie. Nie zmienia to faktu, że kumpla z teamu Andrzeja, goniłem dokładnie 20 kilometrów, czyli całą jedną rundę, a startował zaraz obok mnie.

Trzeba przyznać, że pierwsza połowa trasy szła perfekcyjnie. Miałem dużo mocy, trasę uwielbiam, tłoku nie było i było też kogo gonić i z kim rozkręcić solidne tempo. Warunki na trasie bliskie perfekcji. Pewnie wolałbym, żeby nie leżało aż tyle luźnych badyli, a wszystko było przygotowane jak na dobrym XC, ale to maraton, tutaj teren musi być mniej przewidywalny.

Incydent błądzeniowy

Jak można pobłądzić na trasie w Miedzianej Górze? Wszystko wina Andrzeja. On jechał pierwszy. Ja zza jego pleców nie widziałem strzałek, a reszta jadąca za mną to już klasyczne domino. Incydent miał miejsce dokładnie po pierwszym zjeździe na drugiej rundzie. Przypuszczam, że każdy z was zna ten odcinek na pamięć. Ja myślałem, że też go znam, ale tam są dwa skręty w prawo, które faktycznie są bardzo blisko siebie. Szybko teren zaczął wydawać się jakby obcy i nie przekonywały mnie nawet przekonywania jednego z zawodników, że jedziemy dobrze, bo on zna trasę. Trochę czasu straciliśmy, ale przynajmniej walka wróciła do punktu zero.

Zgłodniałem

Niepotrzebne stresy na trasie kosztowały mnie tyle energii, że aż zgłodniałem. Już na starcie czułem, że to śniadanie to takie bardzo oszczędnościowe. Zazwyczaj jem pod korek, ile się tylko zmieści, bo i tak wiadomo, że zanim wystartuję, to już zdążę zgłodnieć. Tym razem coś poszło nie tak. Zdecydowanie złe proporcje mięsa do sera. Też już na starcie myślałem o tym, że w zasadzie jeden żel w kieszeni, nie obciążyłby mnie aż tak mocno. Na drugiej rundzie zabrakło właśnie energii i chyba najlepiej dało się to odczuć na najbardziej stromym odcinku przy wyciągu, który chyba z każdym rokiem robi się bardziej stromy. Marzy mi się modyfikacja tej części trasy. Czy na pewno nie da się tego poprowadzić jakoś bardziej flowowo? Pion i tak się zgodzi.

Utknąłem na 5

Stok, to jedyne co bym zmieniłbym w Miedzianej Górze, bo cała reszta, stanowi idealny teren do ścigania. Lubię tam każdy z podjazdów, chyba najbardziej ten długi kamienisty. Uwielbiam odcinki z singlami podkopanymi w miękkiej ściółce. Zjazdy są chyba aż za szybkie, ale bezpieczne.

Wyścig w Miedzianej pokazał też, że chyba utknąłem na dobre na 4,5 miejscu w klasyfikacji. Całe szczęście reszta ekipy progresuje, zwłaszcza Jacek, który ogolił swoją kategorię i dojechał bardzo wysoko Open. Andrzej, czyli prowokator wyścigowego błądzenia w poszukiwaniu grzybów, zmieścił się na pudle w najtrudniejszej klasyfikacji M4. Coraz bardziej prześladują nas wszystkie Skałki. Ten team robi nam dużą konkurencję i chyba chcą zabrać wszystkie puchary. Do końca sezonu zostały trzy mocne wyścigi, trzeba będzie wdrożyć jakąś specjalną taktykę, żeby zatrzymać to szaleństwo.

Wyniki: https://www.mtbcross.pl/wynikiZawodow

Zdjęcia: Patryk Ptak MtbCrossMaraton

Komentowanie jest wyłączone.