Maraton MTB Wierzchosławice. Relacja

Sezon wyścigowy ruszył w pełni co poskutkowało moim pojawieniem się na pierwszym maratonie w sezonie. Padło na Wierzchosławice z cyklu Maraton MTB, znajdujące się tuż pod Tarnowem w bardzo urokliwym lasku. Dla organizatorów jest to również inauguracja sezonu 2022. Zaczyna się łatwo, ale w kolejnych wyścigach poziom trudności znacznie się zwiększy.

Powrót

W głowie miałem niezwykle miłe wspomnienia z zeszłego roku, jednak pamiętałem też jak był to niebezpieczny wyścig, ze względu na bardzo płaską trasę, bez żadnych wzniesień, zawierająca wyłącznie szutrowe i leśne drogi, na które wpadał cały rozpędzony peleton. Nie od dziś wiadomo, że tylko porządny podjazd jest w stanie uspokoić poczynania w dużej grupie zawodników. Z takim bagażem doświadczeń i odpowiednim nastawieniem ustawiam się na starcie. Cel? Szybko iść maksa, porwać grupę i jechać z najlepszymi. Czasu na realizację wiele nie było, ponieważ wybrałem najkrótszy dystans, pasujący do mojego profilu zawodnika. Oczywiście wcześniej miałem możliwość wypić pyszną kawę, którą przygotował dla nas organizator. Plus wielkości szwajcarskiej flagi!

Dobre zmiany

Jestem pod wielkim wrażeniem jak organizator wyciągnął wnioski i naprawdę niewielka zmiana wprowadziła znaczącą poprawę bezpieczeństwa. Peleton nie zdążył się jeszcze dobrze rozpędzić, a już rozpoczęła się trudna leśna sekcja, która podzieliła całą grupę na mniejsze. Świetne posunięcie. Wiele kontrowersji rok temu wzbudził też rozjazd dystansów. Tutaj również wyciągnięte wnioski i rozjazd przebiegł w dużo bezpieczniejszy sposób.

Co do samej trasy, szybko i przyjemnie, cały czas full gaz. Jest to jeden z nielicznych niegórzystych wyścigów, które jeżdżę z przyjemnością, ze względu na ten specyficzny charakter. Nie każdemu takie ściganie odpowiada, bo co to za kolarstwo górskie bez gór. Ja jednak uważam, że każde doświadczenie jest potrzebne i trzeba odnajdywać się w różnych sytuacjach.

Niestety w tym roku przebieg wyścigu nie był dla mnie tak idealny jak w ubiegłym roku. Na krótkim dystansie łapię dwa defekty opony, co spycha mnie dopiero do trzeciej grupki, a bardzo szkoda, bo na formę nie mogłem narzekać. w Wierzchosławicach zjawił się również nasz etatowy wygryw. Znając Łukasza, liczył na więcej i sportową złość wyładuje w kolejnych wyścigach. Szansa żeby się odgryźć już niedługo – 8 maja w Niwiskach. Zdecydowanie polecam i mam nadzieję, że spotkamy się w jak największym gronie.

Pełna lista wyników: https://maratonmtb.pl/wierzchoslawice/wyniki-2/

Zdjęcia: Maraton MTB

Komentowanie jest wyłączone.