Mistrzostwa Świata XC. Glasgow 2023

Natalia Grzegorzewska po raz kolejny brązową medalistką Mistrzostw Świata! Dla nas, to najważniejsza informacja z kolarskich mistrzostw rozgrywanych w Glasgow, ale poza tym oczywiście sporo się działo. Jak zwykle na tego typu zawodach, jedni wygrali więcej niż zakładali. Inni , muszą jak najszybciej zapomnieć o ściganiu w Szkocji.

Polacy znowu dumni

Natalia Grzegorzewska powtórzyła rezultat z ubiegłego roku i po raz kolejny zdobyła brązowy medal Mistrzostw Świata! Olbrzymi sukces i widać, że jeśli chodzi o jej rozwój, wszystko idzie w dobrym kierunku. Nadzieję jakie są pokładane w tej młodej dziewczynie są olbrzymie. Jest to zdecydowanie najjaśniejsza postać polskiego kolarstwa górskiego i nadzieja na sukcesy na miarę Mai Włoszczowskiej. Kolejny rok prezentuje bardzo stabilna formę a jedyne czego osobiście żałuje w kontekście Natalii, to braku zainteresowania sponsorów, którzy pomogliby zarówno jej jak i wrocławskiemu teamowi wspieranemu prze Mitutoyo, na wejście na jeszcze wyższy poziom. To, że Natalia jedzie zawody w Nowym Mescie na hardtailu, to moim zdaniem na starcie skazywanie się na niemożliwość walki o podium. Jeśli w 40 milionowym kraju nie znajdzie się jedna firma, która wesprze tak utalentowaną zawodniczkę, to proponuję internetową zbiórkę „Najlepszy rower dla Natalii”.

Warto jeszcze wspomnieć o kolejnym bardzo dobrym wyniku Krzyśka Łukasika. Po świetnych zawodach w Krynicy w ramach Igrzysk Europejskich, Mistrzostwa Świata też pojechał wzorowo. Trzydzieste miejsce w tak mocnej stawce, to świetny wynik. Zostawił za swoimi plecami wiele naprawdę głośnych nazwisk. Myślę, że Krzysiek jest na tyle dobrym i ambitnym zawodnikiem, że spokojnie odnalazłby się w dużej zagranicznej drużynie, czego osobiście mu życzę. Systematyczne starty w Pucharze Świata dałyby mu lepszą pozycję startową, która w pucharowej rywalizacji odgrywa dużą rolę.

Samuel królem polowania

To, że Samuel Gaze zdobył tytuł Mistrza Świata w XCC, oczywiście nikogo nie dziwi. Jest on jednym z najmocniejszych zawodników w tej konkurencji i jest tylko kilku zawodników, którzy są w stanie z nim rywalizować. Świetnie to było widać na ostatniej rundzie zawodów i mocy jaką włożył w ostatni podjazd. Trzeba przyznać, że rowery to mocne maszyny, skoro wytrzymują takie przeciążenia.

Prawdziwy popis Gaze dał jednak w wyścigu głównym XCO. Tam już faworytem nie był. Mało kto wierzył nawet w pierwszą dziesiątkę Nowozelandczyka. Samuel wyciągnął wnioski z Pucharu Świata. Wystartował spokojnie, nie próbując na siłę utrzymać tempa Schurtera, Pidcocka i innych najmocniejszych w pierwszej fazie wyścigu. Systematycznie odrabiał straty i wyprzedzał kolejnych rywali, większości tych którzy przeszacowali siły w prowadzącej grupie. Ostatnie dwa okrążenia, to już duża moc i mniejsza asekuracja. To zaowocowało wyprzedzeniem Nino Schurtera i tak naprawdę, niewiele zabrakło do wyprzedzenie Pidcocka.

Grillowanie a grupa pościgowa

Thomas Pidcock wygrał już wszystko co było do wygrania w kolarstwie górskim, no może poza klasyfikacją generalną Pucharu Świata. Poza tym, wygrał olimpiadę, Mistrzostwo Świata i Europy. Całkiem niezły wynik, jak na dwudziestoczterolatka.

W Glasgow cierpiał w pierwszej fazie wyścigu i jak sam wspomniał w wywiadzie, tempo było wtedy mordercze. Schurter, Hatherley, Sarou, wiedzieli, że jak dołączy do nich Pidcock, to łatwo nie będzie. Nakręcali mordercze tempo, które oczywiście najlepiej zniósł Schurter, ale nawet jemu zabrakło sił w końcówce wyścigu. Sarou tak zagotował nogi, że ukończył zawody na osiemnastym miejscu. Hatherley był szósty, ale okupił ten wynik olbrzymim cierpieniem w drugiej fazie ścigania.

Na przeciwnym biegunie, była grupa pościgowa, dyrygowane głównie przez Samuela Gaze i będącego w wybitnie dobrej formie na tych mistrzostwach – Victora Koretzkyego. Długo tempo tej dwójki utrzymywał również Luca Braidot oraz ambitnie jadący Mistrz Europy – Vlad Dascalu. Trzeba przyznać, że wielu z tych zawodników pojechało perfekcyjne zawody pod względem taktycznym. Niestety na talent Pidcocka to trochę za mało. Osobiście cieszę się, że Koretzky znowu przypomina siebie. Szkoda tych dwóch lat poświęconych na epizod z kolarstwem szosowym. Myślę, że gdyby nie to, to byłby na jeszcze wyższym poziomie niż obecnie.

Kolejne dobre zawody pojechał również Lars Forster (8). Widać, że bardzo dobrze odnajduje się w nowej drużynie i w zawodach, które pozostały do końca sezonu, jeszcze pokaże się z dobrej strony.  

Ahhh te zakręty w prawo

Nie mam pojęcia co Mathieu Van der Poel czuje po Mistrzostwach Świata. Z jednej strony, wygrał tytuł na szosie, co nie jest małą sprawą, zwłaszcza że trasa była mordercza podobnie jak tempo zaproponowane przez rywali. Mathieu wygrał jednak na solo, nawet pomimo małego dramatu związanego z upadkiem i jazdą przez ostatnie kilometry z uszkodzonym butem.

Później zrezygnował z wyścigu XCC, gdzie byłby jednym z groźniejszych zawodników. W Pucharze Świata wygrywał niemal wszystkie rywalizacje na krótkim dystansie. Decyzja oczywiście usprawiedliwiona, ponieważ w nogach miał szosowe ściganie. Cała moc, albo to co jeszcze z niej zostało, szykowana była na wyścig główny. Organizatorzy poszli na rękę głośnym nazwiskom i zapewnili start z czwartej linii startowej. W stawce stu zawodników, to duża zmiana.

Mathieu szybko przedarł się do pierwszej dziesiątki, i to już na rundzie rozprowadzającej, tylko problem w tym, że nawet jej nie ukończył. Znowu ten zakręt w prawo. Coś Holender musi nad tym popracować. Upadł trochę jak worek z ziemniakami i nawet nie wiedziałem, że przy tak banalnej glebie, można się tak mocno poobijać. W tym samym miejscu Pidcock wywiózł Shwarzbauera na ostatnich metrach wyścigu XCC. Niemiec również skończył ten manewr upadkiem, ale chyba jest bardziej gruboskórny niż Holender.

Fluckiger jednak jechał te zawody

Długo się zastanawiałem, czy Mathias Fluckiger wystartował w zawodach XCO. Na liście startowej był. Nikt nic nie wspominał, żeby miał nie wystąpić w wyścigu głównym. Ale trudno było go wypatrzeć w jakiejkolwiek fazie wyścigu. Ostatecznie dojechał na dwunastym miejscu, co oczywiście wstydu nie przynosi, ale tak naprawdę to do rywalizacji nie przystąpił. Przejechał mistrzowskie zawody, jakby z góry zakładał przejazd własnym tempem. Osobiście uważam to za największą niespodziankę mistrzostw w Glasgow i trudno racjonalnie wyjaśnić co poszło nie tak. Mathias oczywiście preferuje bardziej strome i techniczne podjazdy, najlepiej w błocie. Tutaj podjazdy były bardziej siłowe, ale i na takim polu radził już sobie całkiem nieźle. Do końca sezonu zostało jeszcze kilka Pucharów Świata, może uda się Szwajcarowi jeszcze uratować ten sezon.

Pauline raz jeszcze

Widać PFP trochę przywiązała się do mistrzowskich barw i na kolejny sezon nie zamierza ich zmieniać. Zarówno w XCC jaki XCO, okazała się najlepsza, podobnie jak w roku ubiegłym na własnej ziemi w Les Gets. Pauline wygrała z rywalkami twardym obrotem, który na szkockich podjazdach okazał się najmocniejszą bronią. Francuzka nie zaczęła zawodów w idealnym stylu, ale niewiele czasu potrzebowała na to, żeby rywalizacja zaczęła się układać po jej myśli. Tak bardziej dosłownie, to niewiele podjazdów potrzebowała. Warto wspomnieć, że Pauline jako jedna z nielicznych, pojechała zawody na hardtailu, dla którego zawody w Glasgow były premierą.

Najmocniejszą rywalką starającą się powstrzymać Francuzkę, była jej młodsza koleżanka z kadry – Loana Lecomte. Loana zaczęła w swoim stylu – szybko, ale wygrana PFP nawet przez chwilę nie była zagrożona. Lecomte zostało cieszyć się z wicemistrzostwa, co również jest świetnym wynikiem, patrząc na obecną formę Puck Pieterse, która ostatecznie uzupełniła podium w wyścigu kobiet.

Młode dziewczyny

Jak zwykle warto śledzić wyniki młodych dziewczyn, ponieważ ich proces wejścia w dorosłe ściganie, jest o co najmniej pięć lat szybszy niż u mężczyzn. Zarówno w wyścigu juniorek jak i U23 pojawiło się kilka kanadyjskich flag, co sugeruję, że już niebawem najbardziej znane Kanadyjki, znajdą swoje następczynie.

Dobre mistrzostwa zaliczyła utalentowana Blanka Vas, która ostatnio nie błyszczała nigdzie poza szosą. W Glasgow zajęła piąte miejsce w XCO a do tego dołożyła tytuł mistrzowski na szosie U23. Może jest to zapowiedź dobrego sezonu przełajowego? Liczę również na to, że zobaczymy ją również w którejś z końcowych edycji Pucharu Świata.

Myślę, że również Mona Mitterwallner wyjechała z Glasgow z uśmiecham na twarzy. Mistrzostwo Świata w maratonie i czwarte miejsce w XCO. Bardzo dobre wyniki jak na tak młodą zawodniczkę. Naprawdę niewiele zabrakło do podium w XCO i tutaj można czuć lekkie rozczarowanie. Z drugiej strony nie przegrała ze słabymi zawodniczkami.

Wyniki: https://mtbdata.com/comp/2023-uci-cycling-world-championships-mountain-bike-cross-country-03-aug-13-aug-2023-glasgow-and-across-scotland-united-kingdomgbr/results

Komentowanie jest wyłączone.