MtbCrossMaraton Miedziana Góra. Relacja

Przez całą sobotę i pół piątku, zmagałem się z odpowiedziami na pytania dotyczące odporności trasy w Miedzianej Górze na warunki pogodowe. Po pokonaniu trasy zakładam, że tam również trochę popadało, ale podziałało to pozytywnie na trasę, która uzyskała idealną trakcję, a o znalezienie błota trzeba było się postarać.

TOP

Uwielbiam się ścigać w Miedzianej Górze i nawet jakby zapowiadali huragan a deszcz padałby nieprzerwanie od tygodnia, to i tak rozważałbym przyjazd. Niedawno zakończyłem rowerowe wakacje, na których miałem przyjemność pojeździć m.in. w Novym Mescie na Morave. Miejscówce znanej z corocznych Pucharów Świata. Trasa w Miedzianej Górze jest bardzo podobna. Gdyby dodać do niej więcej sekcji technicznych, to spokojnie mogłaby gościć najlepszych zawodników na świecie, tylko kogo w Polsce to interesuje.

Osobiście namówiłem już kilka osób na przyjazd do Miedzianej Góry i drugi raz już nie muszę ich namawiać. To prawdziwa esencja kolarstwa górskiego i pisząc podsumowanie zawodów, marzę o tym żeby znowu tam pojeździć. Na trasie długo się zastanawiałem nad moim osobistym rankingiem MtbCrossMaraton. Daleszyce czy Miedziana? A może jeszcze Kielce, które zakończą sezon MtbCrossMaraton w połowie października. Tam trasa jest również TOP!

Co chłopaki jeżdżą…

Tegoroczna edycja w Miedzianej Górze, była moim trzecim startem w tej miejscowości, ale pierwszy raz na fullu. Ta trasa akurat bardzo preferuje rowery z pełnym zawieszeniem, a jazda na HT lubi się zakończyć bólem kręgosłupa. Zamiana roweru oczywiście w moim przypadku podziałała również na duży plus i 90% trasy udało mi się pokonać w tempie najlepszych zawodników. Top 3 najlepszych w Miedzianej Górze to: Bartosz Borowicz, Adam Andrzejczuk i Paweł Chrząszcz. To najlepsi zawodnicy z dystansu Master, ale moim zdaniem, to również najlepsi zawodnicy w całym wyścigu. Tempo jakie zaproponowała ta trójka było adekwatne do trasy, właśnie takiej z Pucharu Świata.

Osobiście jechałem dystans Fan, ale jak najdłużej starałem się utrzymać tempo najlepszych. Siedem kilometrów przed metą zaczynałem tracić dystans, ale wciąż byłem w stanie to jeszcze kontrolować. Nie wiem, czy tempo w czołowej grupie jeszcze wzrosło, czy to ja opadałem z sił. Na jednym z podjazdów musiałem dać z siebie 110%, żeby utrzymać wizualny dystans do najlepszych. Na dwa kilometry przed metą już ten dystans straciłem. Chłopaki są naprawdę w niezłym gazie!

Ulubione

W Miedzianej Górze można znaleźć wiele odcinków, które potrafią oczarować. Podjazd wśród ekstremalnie zielonego mchu. Dwa ultraszybkie zjazdy. Trawers pod górę i techniczny odcinek zjazdowy, na góra trzy kilometry przed końcem rundy. Dożo dobrego terenu, który nigdy się nie znudzi. Do tego trzeba dodać to co najważniejsze. Cała trasa jest w pełni przejezdna bez konieczności podprowadzania, oczywiście pod warunkiem generowanie odpowiedniej mocy. Tak naprawdę jedyne co bym zmienił w tej trasie, to lokalizacja bufetu. Widziałbym go na szczycie lub tuż przed szczytem jednego z dłuższych podjazdów. Wtedy zawsze łatwiej skorzystać z pomocy, a i ludzie na bufecie mogliby łatwiej kontrolować nadjeżdżających zawodników.

Jest duma

W tamtym roku do Miedzianej Góry przyjechaliśmy praktycznie całą ekipą. W tym roku frekwencja również dopisała i pięciu z nas pojawiło się na starcie różnych dystansów. Najmłodszy, Michał Rozmund wygrał dystans Family i zgodnie z zapowiedzią, teraz przejdzie na nowe wyzwania na dystansie Fun. Na tym samym dystansie, całkiem nieźle poradziła sobie również moja żona, wygrywając klasyfikację open kobiet. Prawdopodobnie dlatego, że dobrowolnie zrezygnowała przed startem z bidonu, a na takich podjazdach pół kilograma robi różnicę. Ja wygrałem dystans Fan, pomimo tego, że jechałem z zupełnie nie pasującym mi kolorystycznie półlitrowym bidonem. Ten pasujący kolorystycznie, rozbił się na chwilę przed startem. Andrzej Kruszec…no cóż. Chłop zapomniał spodni rowerowych, ale całe szczęście do Miedzianej nie przyjechał w dżinsach, więc jakoś dał radę – 4 open. Warto wspomnieć, że dzień wcześniej ogarnął zawody w Piwnicznej. Wielki szacun! No i na koniec nasz długodystansowy Jacek, który też pojechał mocne zawody, kończąc je na siódmym miejscu open.

Na koniec wspomnę jeszcze o najlepszej kobiecie z dystansu Fan: Annie Grabowskiej, no bo obiecałem i przy okazji wspomnę, że Krystyna Żyżyńska-Galeńska, jako jedyna kobieta postanowiła przejechać trzy okrążenia w Miedzianej Górze. Widać nie tylko ja jestem pod wrażeniem tej trasy.

Zdjęcia: MtbCrossMaraton

Komentowanie jest wyłączone.