Puchar Świata. Val di Sole

Kwalifikacje olimpijskie za nami i każda reprezentacja wybrała już swoich zawodników na najbliższe igrzyska w Paryżu. Jak zwykle w takich sytuacjach nie brakowało zgrzytów, ponieważ takie narodowości jak Francja czy Szwajcaria, mają w czym wybierać. Pokrzywdzeni, na pewno podwójnie są zmotywowani na najbliższe zawody. W Val di Sole dało się to zauważyć.

Francuzi coraz mocniejsi

Akurat w przypadku reprezentacji Francji, trudno mówić o jakiś niespodziankach w powołaniach na igrzyska. Ciekawie jednak wygląda klasyfikacja z wyścigu elity mężczyzn, właśnie w kontekście powołań. Najlepszy z Francuzów to Mathis Azzaro. Zawodnik teamu Decathlon, coraz śmielej rozpycha się wśród najlepszych. W Val di Sole długo utrzymywał się w głównej grupie pościgowej, zaraz za Schurterem i Hatherlyem. Pomimo nienajlepszego przejazdu przez boks techniczny, przy wjeździe na finałową rundę, młody Francuz okazał się najmocniejszy z całej grupy. Trzecie miejsce, to zdecydowanie lepszy wynik niż dziewiąte Jordana Sarrou, czy dwudzieste czwarte Koretzkyego. Na usprawiedliwienie dla ostatniego z wymienionych, Victor tego dnia na pewno nie był w swojej optymalnej dyspozycji. Komentatorzy wspominali o chorobie zawodnika przed wyścigami we Włoszech. Sam Victor wspomniał również o upadku. To zdecydowanie zbyt dużo jeśli chce się walczyć o wygraną w tak mocnej grupie zawodników.

Wśród kobiet wszystko wygląda na odpowiednio poukładane. Pauline Ferrand Prevot jedzie w zupełnie innej lidze. Od początku sezonu widać, że jest w doskonałej dyspozycji, a kryzysu formy trudno obecnie się spodziewać. Na dobre tory wjechała również Loana Lecomte. Czwarte miejsce w Val di Sole na pewno doda jej wiary w swoje umiejętności, a przede wszystkim pozwoli jej wierzyć, że olimpijskie przygotowania idą w dobrym kierunku. W ubiegły weekend młoda Francuzka w końcu przesiadła się na normalny rower. Jak widać, na fullu wszystko przychodzi łatwiej.

Wszystkie oczy na Fluckigera

Wielu ekspertów zadaje sobie pytanie, czy Mathias Fluckiger faktycznie powinien dostać kwalifikację olimpijską. Od początku sezonu w żadnym z wyścigów nie zaprezentował się wybitnie dobrze. Dobrze na tyle, żeby móc marzyć o jakimkolwiek medalu. I tak, o ile wybór Nino Schurtera jest sprawą oczywistą, tak do drugiej nominacji wielu dobrych w tym sezonie Szwajcarów może mieć pretensje. Największe chyba Filippo Colombo. Szwajcar ma obecnie 27 lat. Wydaje się to dobry wiek na start w igrzyskach, zwłaszcza że na kolejnych będzie już cztery lata starszy. Nie wiek 31 lat jest tu oczywiście problemem. Problem polega na tym, że Filippo jest od końcówki zeszłego roku w dobrej dyspozycji. Obecny sezon zaczął jeszcze lepiej i widać, że potrafi zagrozić najlepszym. Na olimpiadzie nie startuje tak duża stawka zawodników jak w Pucharze Świata. W mniejszym gronie dużo łatwiej o sprawienie jakiejś niespodzianki. Jedyne co obecnie broni wybór Fluckigera na wyjazd do Paryża to fakt, że na wypadek mokrych warunków na trasie, mało kto ogarnie to lepiej jak Mathias.

Nino jak wino

Czy kiedykolwiek w historii kolarstwa górskiego, będzie jeszcze taka postać jak Nino Schurter? Osobiście mocno w to wątpię. Każde jego kolejne zwycięstwo, to automatyczne sprawdzanie metryki. 38 lat i wciąż trudno dać mu radę. Nawet na tak trudnej rundzie jak tegoroczna wersja Val di Sole, Nino potrafi dać z siebie wszystko, dobrze się bawić na zjazdach i jeszcze wygrać zawody. Fenomen, który ciężko będzie poprawić, zwłaszcza w obecnych czasach, gdzie zawodnik często musi odstawiać MTB na rzecz szosy. Takie wymogi sponsorów. Teamy płacą za start i teamy mają wobec zawodników jakieś plany i wymagania. Niestety, wciąż kolarstwo szosowe jest bardziej dochodową częścią kolarstwa, a zawodnicy nie jeżdżą w zawodach tylko dla satysfakcji. To ich normalna praca, tylko bardziej ciekawa niż siedzenie za biurkiem.

Czarny koń sezonu

Candice Lill z każdym startem staje się coraz lepsza, mocniejsza. Dziewczyna, która ma już 32 lata i nie jeździ w zawodowym teamie, wyrasta na czarnego konie tego sezonu. Świetny wynik z Novego Mesta, gdzie była szósta, poprawiła w Val di Sole. Trzecie miejsce, to dla zawodniczki z RPA życiowy sukces i przypuszczam, że każdy z czołówki zaczyna się z nią liczyć, jako z jedną z faworytek do wygranej w kolejnych edycjach. Candice równie dobrze jak w wyścigu na pełnym dystansie, radzi sobie również w XCC. W Czechach była siódma, co gwarantowało jej oczywiście start z pierwszej linii w wyścigu głównym. We Włoszech ten wynik również poprawiła i ukończyła piątkową rywalizację na czwartym miejscu. Osobiście nie przypuszczałem, że Lill w Val di Sole wytrzyma tempo goniących ją rywalek. Zwłaszcza myślałem tutaj o Loanie Lecomte. Lill nie dość że wytrzymała mocne tempo, to jeszcze niewiele straciła do drugiej lokaty wywalczonej przez Puck Pieterse. Taka postawa i forma musi budować.

Wyniki: https://mtbdata.com/comp/whoop-uci-mountain-bike-world-cup-xcoxccdhi-14-jun-16-jun-2024-val-di-sole-trentino/results

Komentowanie jest wyłączone.