DareToBe Maraton Mtb Ostrowsko. Zapowiedź

Przedostatnia runda Dare To Be Maraton MTB, to kolejna nowość w kalendarzu tegorocznych imprez. Ten sezon jest wyjątkowy, ponieważ organizator postawił tylko na wymagające maratony, a ten w Ostrowsku łatwiejszy od pozostałych nie będzie. Zapowiada się mocne otwarcie września.

Każdy tam był

Ostrowsko może nie jest zbyt dobrze rozpoznawalną miejscowością przez świat MTB, ale Łopuszną to już chyba każdy kojarzy. Kultowa miejscówka, znana z poprzednich lat, która przez wielu uznawana była za jedną z najlepszych tras maratonowych. Osobiście również bardzo ceniłem to miejsce i co najmniej dwa razy brałem udział w zawodach. Myślę, że trudno też znaleźć osobę, która nie próbowałaby swoich sił na podjeździe pod Turbacz. Prawdopodobnie jest to najwyższy szczyt w Polsce, na który można na legalu wjechać na dwóch kółkach. Pomimo tego, że jest to Gorczański Park Narodowy, to na szczyt prowadzi kilka dróg rowerowych a podjazd na 1300 metrów stanowi dobre wyzwanie. Jedyny wyższy szczyt rowerowy jaki przychodzi mi do głowy to Śnieżka, ale tam można wyjechać tylko raz do roku.

Trzymamy poziom

No i przejdźmy do najważniejszego, czyli statystyk z zawodów. Jak wspominałem we wstępie, Dare To Be postawiło w tym roku twarde zasady. Chciałbym, żeby ten trend był utrzymywany, ponieważ maratonów mamy coraz mniej, a Dare To Be na tle innych wyróżnia się właśnie poziomem trudności, choć często ta trudność związana jest głównie z wymaganiami kondycyjnymi. Można zatem wywnioskować, że trasy są dla wszystkich, tylko nie każdy nadaje się na dany dystans.

W Ostrowsku oczywiście do wyboru mamy trzy warianty. Pokrzywdzeni mogą się czuć ci, którzy wybiorą najkrótszy z nich. To jedyna pętla, która nie przecina Turbacza, ale na koncie zbiera kilka innych szczytów, przekraczających 1100 m. n.p.m. Wszystko zamyka się w 32 kilometrach, na których uzbieramy 1200 metrów pionu. Jak zwykle, krótki dystans wstydu nie przynosi, ale prawdziwa zabawa zaczyna się na pozostałych dwóch.

Zaczynamy zabawę

Średni – Half, to już 2000 pionu i tam oczywiście przecinamy okolice Turbacza. Pamiętam dość dobrze podjazd na tę górę i tak prawdę mówiąc, chyba bardziej mnie rozmiękcza najdłuższy podjazd w Piwnicznej. Tutaj też mamy trudniejszą końcówkę, ale cały podjazd wspominam dość dobrze. Górę atakujemy z wysokości blisko 800 metrów, więc mamy do zrobienia 500 metrów pionu, na ponad 10 kilometrach. Podjazd długi, ale średnią nadrobimy na zjeździe. Tam można rozwinąć solidne prędkości. Nie jest on wymagający technicznie i w większości mamy bardzo dobrą widoczność na wiele metrów do przodu.

Najdłuższy dystans w Ostrowsku tym razem nie dodaje kolejnego tysiąca przewyższeń. Myślę, że najlepsi z tego dystansu dogonią jeszcze niejednego zawodnika z Halfa, ponieważ najdłuższa pętla, to tylko dodatkowe 350 metrów przewyższeń. Zanim Turbacz, to zawodnicy jeszcze sprawdzą warunki podjazdowe pod Obidowiec i dopiero później zaatakują najwyższy szczyt Gorców.

Turbacz straszy na najdłuższych dystansach, ale przypuszczam, że największe trudności czekają nas w pierwszej części zawodów. Tam zapowiada się kilka stromych wzniesień, które mocno zagotują nogi. Oczywiści zachęcamy wszystkich do startu, ponieważ taka trasa nie zdarza się często.

Zapisy: https://dostartu.pl/daretobe-maraton-mtb-ostrowsko-2024-v10696

Komentowanie jest wyłączone.