Przesiadka z 800 na 300 nie była łatwa. Człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego. 300T to odświeżona wersja 300. W nazwie doszła litera T co oznacza, że licznik zyskał m.in. ekran dotykowy. Licznik tak jak poprzednie, testowałem głównie z pozycji jazdy po bezdrożach, choć trafił do mnie jeszcze w takim okresie, że wpadało też sporo asfaltów.

Ekran
Chyba największy szok po przesiadce z większego iGS800, to wielkość ekranu. Potrzebowałem chwili, żeby przyzwyczaić się do dużo mniejszego w 300T. Niby wszystko wygląda wizualnie tak jak w 800, ale na mniejszym ekranie trzeba często mocniej wytężyć wzrok. Producenci większość rozwiązań z najdroższego modelu wdrożyli też w 300T. Dzięki czemu mamy tak samo prezentowane dane, tylko na mniejszym nośniku.
Większość to jednak nie wszystko, ponieważ ekran z podsumowaniem jazdy na okrążeniach zniknął. Dla mnie trochę niedobrze, ale da się spokojnie ustawić ekran, który pokaże nam niezbędne dane podczas tego typu jazdy.


Najlepsza opcja dla mnie to podział ekranu na 8 równych prostokątów i prezentacja tych danych, które najbardziej potrzebuję. Wyleczyłem się już z rozdzielania trybu jazdy na Gravel, MTB itd. W dłuższej pespektywie rodzi to tylko problemy z zapamiętaniem, w którym miejscu jest informacja, której aktualnie szukamy. Obecnie używam tylko dwa profile. Pierwszy głównie pod CX, gdzie zazwyczaj jeżdżę faktycznie po wyznaczonej rundzie i staram się to robić szybciej za każdym kolejnym okrążeniem. Drugi, to ogólna jazda, gdzie również jeden z ekranów koncentruje się wokół rund.
Nie podobają mi się i jak dla mnie nie wnoszą nic pożytecznego graficzne prezentacje prędkości. Wolę mieć jeden box, który pokazuje aktualną prędkość, średnia prędkość i maksymalna, to dla mnie sprawa totalnie marginalna, którą mogę sobie sprawdzić w domu. Chwała producentom, że w 300T również jest możliwość automatycznego zliczania rund i działa to bardzo dobrze.




Precyzja
Jak w 800 bardzo chwaliłem precyzję prezentowanych danych, tak w 300T już tak doskonale nie jest. O ile prędkość nawet w zalesionym terenie wydaje się być prezentowana prawidłowo, to już z aktualnym procentem nachylenia bywa różnie To jest akurat statystyka, którą często obserwuję, zwłaszcza na dłuższych podjazdach, na których jest na to czas. Często bywa tak, że wskazanie mocno się wahają, pomimo jazdy po odcinku z równym nachyleniem.
Kolejny minus za precyzję leży już na barkach słabszych bebechów licznika, co przekłada się na wolniejsze odświeżanie, a to w kontekście nawigacji i szybkich zjazdów potrafi rodzić problemy z przestrzeleniem zakrętu.
Podobnie jak w 800, tutaj również o przestrzeleniu dowiemy się jak zobaczymy na licznik. Sygnał pojawia się zdecydowanie za późno i brzmi tak jak informacja o kolejnym zakręcie.
W 300T zdecydowanie polecam też jak najszybciej wyłączyć autostop. Z tym miałem problem również w 800, a tutaj jest to jeszcze bardziej wyczulone. Zdarzyło się nie raz, że jechałem prostą drogą, sztywny podjazd i licznik potrafił
stwierdzić, że się nie ruszam. Już sam dźwięk startu i stopu działa w takiej sytuacji irytująco. Wole to kontrolować manualnie.
Dotyk
Testując 800 w rezultacie na koniec już wyłączyłem ekran dotykowy. Wolałem kontrolować licznik tylko przyciskami. Taki ekran ma swoje plusy i ma tez kilka minusów. W terenie często błoto leci wszędzie, często potrzebujemy przetrzeć ekran, co powoduje niekontrolowane przełączenia. Często też zdarzało mi się nacisnąć coś, czego nie chciałem podczas zdejmowania licznika na myjce. Tutaj jeszcze nie wyłączyłem dotyku. Czasami się sprawdza, jak chce szybko przełączyć ekran. Tak naprawdę tylko do tego go wykorzystuje i na pewno nie jest to opcja, która mogłaby decydować o tym czy kupie dany licznik.
Segmenty bez iClimb
W 300T nie działa iClimb, ale działają segmenty, a to jest bardzo dobra opcja, z której często korzystam. Jako, że zazwyczaj jeżdżę sam, to dobrze mieć jakiś mobilizator do lepszej, szybszej jazdy. Oczywiście wszystko działa dokładnie tak jak w 800, więc zachęcamy zapoznać się z naszym wcześniejszym materiałem, jakbyście się chcieli dokładnie dowiedzieć jak to konfigurować i jak z tego korzystać.
Na samej 300 dodałem już sporo nowych segmentów, niektóre usunąłem, niektóre utrzymuję na urządzeniu, a niektórych wolę nie widzieć w trakcie jazdy, a o statystykach dowiedzieć się przy zgrywaniu aktywności.
Jedyny minus jaki zaobserwowałem w kontekście segmentów, to segment w postaci pełnej kilkukilometrowej rundy w lesie. Wygląda na to, że nie musimy przejechać dokładnie takiej samej trasy, żeby to było potraktowane jako pokonanie segmentu. Mam w pobliskim lesie jedna taką rundę, którą staram się tworzyć na nowo, ale ma też elementy stałe i bez względu na to jaki wariant wybiorę zalicza mi to jako pokonanie segmentu.



Możliwe, że las po prostu jest za mały żeby licznik przestał odchylenia od wyznaczonej trasy traktować jako przerwanie segmentu, ponieważ zawsze daje nam wyraźne info, że zboczyliśmy z segmentu a przerwanie następuje po dobrych 15sec. Dla segmentu podjazdowego ma to sens.
Nawigacja
Nawigacja, to kopia wersji z 800, tylko tak jak wspominałem, bez iClimb i z nieco gorszym odświeżaniem. To przy dużych prędkościach ma znaczenie. Generalnie do nawigacji można się przyzwyczaić i nie wywiezie nas w pole. Jest również jeden olbrzymi plus, który nie wiem dlaczego nie został zaimplementowany w droższym modelu. Chodzi o podpowiedzi zakrętów. W końcu jest to bardziej transparentne, a nie prezentowane na sporym ciemnym prostokącie, który zasłania co najmniej ¼ ekranu. Jak zobaczyłem te zmianę w 300T to aż się uśmiechnąłem…w końcu ktoś na to wpadł.
Appka
Aplikacja została szeroko omówiona przy teście 800 i tam was odsyłamy jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o statystykach i jej działaniu. Przez okres testów odkryłem jeszcze możliwość powiększania wykresów, co jest
bardzo dobrą opcją, która dobrze się sprawdza zwłaszcza na długich trasach. Odkryłem też wielkość kropek na kalendarzu aktywności. Też całkiem dobry patent, który wizualnie pokazuje nam czy w danym dniu przejechaliśmy dłuższy czy krótszy dystans i dzięki temu łatwiej nam wrócić pamięcią do jakiś aktywności. Podobnie jak z 800, tutaj również nie miałem ani razu problemu z synchronizacją urządzenia. Jedynie brakuje mi szybkości transmisji jaką pamiętam z droższego licznika. Tutaj zgrywanie pliku aktywności trwa zdecydowanie zbyt długo, a przecież
mówimy o bardzo małych plikach.




Wygląd
Jak wspominałem we wstępie ciężko było mi się przyzwyczaić do małego ekranu i co za tym idzie ciężko patrzyło mi się na tak mały licznik, który wygląda bardzo biednie porównując go do iGS800. Przyzwyczaiłem się. A w wersji na rowerze MTB nawet mi się bardzo dobrze komponuje i zastanawiam się czy pasuje mi tu cos większego. Przyzwyczaiłem się do wyglądu oraz do funkcji jakie oferuje. Tak naprawdę, to w kontekście jazdy MTB niewiele mu brakuje, albo powiedziałbym nawet, że niczego mu nie brakuje. Z tego co wiem, to taki sam model ma nawet
Matylda Szczecińska, a znając życie mogłaby mieć ten najdroższy.




Większość liczników głównie stawia na nawigacje, tak jakby każdy codziennie jej potrzebował. Ja potrzebuje jej okazjonalnie. Niestety jestem etatowcem i nie mogę sobie pozwolić na codzienną jazdę w nieznane. W weekendy też nie zawsze jadę z nawigacją i potrzebuje przede wszystkim licznika, który pokazuje wiarygodne dane, działa precyzyjnie i zbiera wszystkie niezbędne dane, które później sobie oględne po prysznicu. 300T właśnie spełnia te założenia i to jest jego największa wygrana.
Film i zdjęcia: http://www.peesmovie.pl