MtbCrossMaraton Starachowice. Relacja

Pamiętam dokładnie wyścig w Starachowicach z sezonu 2024. Wszystko pięknie szło, szło zgodnie z planem…do czasu. Na 10 kilometrze, bateria w AXS zupełnie padła, a ja zatęskniłem za linkowym rozwiązaniem. W tygodniu tyle spraw na głowie, że obecne rowery robią się już za bardzo skomplikowane, ale przyszedł dzień dzisiejszy, pora na rewanż.

Co z tym latem?

Pogoda ostatnio nie zachęca. Trudno się wstrzelić w jakieś okienko pogodowe, a jeszcze żeby to zgrać z innymi obowiązkami, to już zupełnie robi się ciężko. Wyjazd w Krakowa napawał optymizmem. Po drodze w Chęcinach ulewa, więc morale mocno poszybowały w dół. Wewnątrz biłem się z myślami co robić, jaka będzie pogoda na starcie i czy mi się chce błocić. Plan był taki: dojadę na start i jak leje, to od razu zawracam. Byle by mnie nikt nie zauważył i nie namówił na start. Tego dnia dość nietypowo, bardziej miałem ochotę na spanie niż ściganie. U mnie to rzadkość, przecież jestem jeszcze młodym człowiekiem.

Całe szczęście wszystko ułożyło się w wersji optymistycznej. Na starcie pogoda idealna, zamówiona jak ostatnio w Chęcinach, chociaż w samym lesie momentami można było zgubić buta. Widać, że w świętokrzyskim ostatnio pogoda również dynamiczna.

Komu przeszkadzał ten pion?

Patrząc na przedstartowe statystyki, nie trudno było dojść do wniosku, że trasa została przebudowana i zniknęło trochę pionu – tego nie lubimy. Nic tak nie dodaje pikanterii trasie, jak solidna dawka pionu. Tym razem na starcie mieliśmy podział na sektor Master i Fan, ale ruszyliśmy razem. Trzeba było dobrze się ustawić albo szybko wskakiwać do przodu, bo pociąg Master szybko odjeżdżał.

Od samego początku tworzy się grupa 8-10 osób z czołówka z Mastera na czele. Pierwsze delikatne podjazdy pozwalają zmniejszyć grupkę do około 5-7 osób i tak mocnym tempem jedziemy cały wyścig. Trasa, zgodnie z przewidywaniem okazuje się bardzo szybka i techniczna. Trzeba mocno kręcić między drzewami, żeby utrzymać tempo Olka i Bartka, czyli największych koni tego wyścigu. Technicznych zjazdów niestety tu brakowało. Mocniejszych podjazdów pozwalających na podział grupy, też. Jeśli ktoś załapał się do odpowiedniej grupy, to w takiej konfiguracji mógł przejechać cały dystans. Okazało się, że Master robi całą pętlę Fana i dopiero zjeżdża przed meta na deser w postaci objazdu trasy Family. Ja jadę w grupie, w której tylko Kamil jest z Fana. Znając nasze możliwości, przecież nie pierwszy raz się widzimy na zawodach, cały wyścig można było myśleć o tym jak rozegrać końcówkę wyścigu.

Wypadam z pociągu

Niestety chwila nieuwagi, dziwne zachowanie zawodnika przede mną i ląduje w rowie. Pociąg odjeżdża i wiem, że sam ich nie dogonię. Za mną w oddali pojawiają się dwie osoby, ale niestety nie dojeżdżają i skazany tylko na swoje nogi gonię ile się da. Na trasie można było znaleźć sporo prostych szutrowych odcinków (prostych i wznoszących się) znanych nam ze świętokrzyskich lasów. Na każdym z nich widzę grupę przed mną. Gonimy dalej, ile fabryka dała. W lesie sporo kolein pełnych błota i wody, na które trzeba uważać i bardzo dobrze i szybko czytać trasę, wybierając właściwy tor jazdy. Tego akurat nie lubię robić na pełnym gazie. Następne błędy powodują, że dogania mnie kolejna osoba – Paweł Chrząszcz. Jedziemy razem, ale Paweł jedzie długi dystans i na prostych szutrowych odcinkach sygnalizuje, że nie pogonimy poprzedzającej nas grupy – siły rozkłada na cały wyścig.

No to jedziemy dalej ten gravel-wyscig. Szuter jeszcze był ok, ale najgorszy dla mnie okazał się brukowo-kamienny odcinek. Ostatni szutrowy podjazd i grupa przed nami już jest na wyciągnięcie ręki. Przez chwilę widzę realną szanse na dogonienie, ale wjeżdżamy na ostatnią techniczną sekcje do lasu. Tu czeka nas znowu sporo kręcenia i mieszczenia się między drzewami. Do tego dochodzą przejazdy mokrymi mostkami, sporo piachu i krótkie interwały. Na metę wjeżdżam za Kamilem. Cała trasa ze śrędnią ponad 23 km/h. Co tu dużo mówić – było szybko. Coś w stylu Buska Zdrój, jednak dużo lepiej. Nie zmienia to faktu, że już odliczam kolejne dni do Miedzianej i Kielc.

Wyniki: https://www.mtbcross.pl/wynikiZawodow

Komentowanie jest wyłączone.