MtbCrossMaraton Miedziana Góra. Relacja

Na 17 Maja w kalendarzu rowerowym było w czym wybierać. Szosa, Gravel, MTB, czuć, że sezon w pełni.  Dla prawdziwych pasjonatów błotnej rywalizacji wybór mógł być tylko jeden, jednak prognozy pogody wymagały odwagi. Dla mnie bez względu na aurę Miedziana od początku stawiana była na pierwszym miejscu i coś tak czułem, że dziś to jest ten dzień. Celuje tylko w najwyższy stopień podium!

Czy pogoda zaszkodzi takiej trasie?


Prognozy na ten weekend w całej Małopolsce nie wyglądały dobrze.  Z każdym dniem i godziną, można było się bardziej zastanawiać. Ja miałem kilka opcji, ale w sobotę, po tym jak przyszedł nowy komplet opon, postawiłem tylko na Miedzianą Górę. Człowiek wyspany, bo przecież przy deszczu śpi się najlepiej. Ze wstawaniem gorzej, bo nikomu nie chce się wychylać nosa na taką pogodę, a co dopiero mówić o ściganiu. Szybka analiza pogody – ruszam. Zły czar prysł po wyjechaniu z Krakowa. Wszędzie sucho, na niebie wyraźne przetarcia i nie zapowiada się, żeby miało być gorzej. Asfalt szybko schnie, więc nie mogłem się doczekać dojazdu na miejsce, żeby sprawdzić jaki warun w lesie.

Jest dobrze


Szybki rozjazd w las i już wiem, że jest dobrze, a nawet lepiej. Temperatura też nie do końca się sprawdza. Z całego pancernego przygotowanego ubioru pozostają tylko rękawki a reszta na krótko. Jak się później okazało, rękawki też były zbędne. 
O godzinie 11 ruszają dwa dystanse Fan i Master. Jeden z dwóch odcinków asfaltowych (500 metrów) wprowadza nas do lasu i teraz już przez 2,5 h będzie mocna i szybka zabawa. Przed pierwszym podjazdem, czyli od razu po wjechaniu w las, planuje skromny czołowy atak. Czuję się dobrze i jadę swoim tempem, ale brak koncentracji powoduje przestrzelenie zakrętu. Później tych przestrzeleń z mojej strony było więcej. Trochę to wina próby jazdy w soczewkach, a trochę wysokiego tempa. Inni oczywiście też mieli takie wpadki. Tak to bywa na krętych świętokrzyskich trasach. Tam trzeba być w 100% skoncentrowanym.

Doganiam grupę 5-6 osób, z czego tylko jedna osoba jedzie mój dystans. Charakterystyka trasy w Miedzianej, to bardzo interwałowy profil, częste nawrotki, zakręty, zjazdy i szybkie pojazdy. Teren wszelaki. Od kamieni po korzenie, piasek, no i trawę. Ta najgorsza usytuowana oczywiście na słynnym podjeździe pod stok narciarski. W tradycyjnym okresie rozgrywania wyścigu w Miedzianej Górze przejazd tego odcinka jest dużo łatwiejszy. W tym roku pokonanie wzniesienia przypominało jazdę traktorem – mocna próba siły i psychiki. Od tego momentu pozostały nam już tylko mocne soczyste podjazdy i jeszcze lepsze zjazdy, które mimo delikatnie wilgotnej nawierzchni wchodziły pięknie.

Runda 2

Pierwszą rundę kończymy w podobnym 4 osobowym składzie. Podobnie jak rok temu, w moim organizmie wpada jakaś pauza i brak chęci do dalszego mocnego tempa. Nie potrafię tego do końca zrozumieć, to dopiero 20ty kilometr, ale musiałem odpuścić, zwolnić i pojechać trochę spokojnym tempem. Kryzys trwał dobre 30 minut, a jak już minął to wiedziałem, że ciężko będzie już kogokolwiek dogonić, a jestem drugi Open.

Na metę wjeżdżam praktycznie czysty. Niech żałują ci co ich prognozy przestraszyły. Oj chciałbym, żeby zawody w Miedzianej odbywały się częściej niż raz do roku. W trakcie jazdy uśmiech nie schodził mi z twarzy, nawet pomimo kryzysu w nogach.  Ta trasa jest doskonała, różnorodna, trochę zielona, trochę piaskowa. Można tak dalej pisać i pisać w samych superlatywach pomimo tego, że trasa nie jest łatwa, wręcz bardzo mocno wymagająca i interwałowa. To jednak idealnie definiuje niema wszystkie trasy świętokrzyskiego cyklu MtbCrossMaraton. 

Wyniki: https://www.mtbcross.pl/wynikiZawodow

Zdjęcia: Patryk Ptak MtbCrossMaraton

Komentowanie jest wyłączone.