Runda w Stryszawie to już prawdziwa legenda. Trasa ta przechodziła przez kolejne lata różne modyfikację, ale bez względu na to z której stronę atakowaliśmy kolejne wzniesienia, jedno nigdy się nie zmieniło. Jest to bardzo wymagające wyzwanie, na które zawsze chce się wracać.

Im mniej tym lepiej
Pamiętam dokładnie ubiegłoroczną edycję, na którą wybrałem się chyba tylko dlatego, że inni też jechali. Prognoza nie zachęcała a na miejscu było lepiej niż w najbardziej optymistycznych scenariuszach. Sama trasa oczywiście nigdy nie zawodzi, ale ja zawsze mam obawy o jedno. Żeby tylko nie było za gorąco. Pierwszy podjazd jest bardzo wymagający i pamiętam taką edycję, na której po pierwszym wzniesieniu zupełnie straciłem siły na dalszą walkę. Winna oczywiście była pogoda, dlatego im mniej na termometrze tym dla mnie lepiej. W ubiegłym roku w niektórych mocno zalesionych fragmentach trasy, temperatura spadała do 4 st. a mimo to czułem, że jest mi gorąco. Na dziś pogoda na weekend nie zapowiada upałów i to powinno cieszyć.




Naj
DareToBe Maraton MTB stawia na mocne trasy, ale to właśnie Stryszawa jest przez wielu uznawana za tą najbardziej wymagającą. Sekret oczywiście tkwi w terenie. Mamy tutaj sporo kamienistych, wymagających i długich zjazdów. O pierwszym podjeździe już wspominałem, a jest to dopiero pierwszy z kolejnych.


Pierwsza część trasy ze średniego dystansu zdominowana jest przez podjazdy. W drugiej oczywiście dominuję spadek terenu, ale te wzniesienia, które jeszcze zostają do pokonania, potrafią zagotować nogi. Zasada jest prosta. Jeśli na 40 kilometrowej trasie mamy 1700 pionu, to nie można mówić o łatwym zadaniu. Jednak satysfakcja z pokonania takiej rundy jest olbrzymia i to chyba bez względu na czas w jakim to zrobimy, ponieważ trasa jest wymagająca dla każdego z uczestników.
Zapisy: https://dostartu.pl/daretobe-maratonmtb-stryszawa-2026-v15830